pless.pl - medium nr 1 w Pszczynie

REKLAMA - BILLBOARD WIADOMOSCI

Gorące tematy

  • 11 maja 2021
  • 12 maja 2021
  • wyświetleń: 10778

Filip z zespołem Downa ultramaratończykiem po raz drugi!

Filip Walecki - biegacz z Czarkowa z zespołem Downa w ramach ultramaratonu 100 miles of Beskid Wyspowy, w towarzystwie taty przebiegł dystans 45,8 mil, czyli 73,7 km! Zrobił to w czasie tegorocznej majówki! Bieg przeznaczony był dla osób zdrowych. Filip wziął w nim udział jako jedyna osoba z niepełnosprawnością intelektualną. Jest pierwszym Polakiem i Europejczykiem z zespołem, który został ultramaratończykiem!

Filip z trisomią pokonał ultramaraton 100 miles of Beskid Wyspowy - 05.2021 · fot. Filip na 21 biegu / Facebook


Już w ubiegłym roku Filip dokonał wyczynu bez precedensu w Polsce. Jako pierwszy Polak z trisomią 21. pary chromosomów został ultramaratończykiem. Razem ze swoim tatą pokonał wtedy dystans 51,8 km z sumą przewyższeń ponad 2400 m. W maju tego roku poprzeczka powędrowała jeszcze wyżej - przebiegł 45,8 mil, czyli 73,7 km trudnej trasy w Beskidzie Wyspowym.

- Rok temu braliśmy udział w Jurajskim Festiwalu Biegowym odbywającym się na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Zaczęliśmy się przygotowywać dosyć solidnie 3-4 miesiące przed startem, żeby zrobić ponad 50 km w limicie czasowym i udało się. Zajęło nam to około 9 godzin - skończyliśmy na około godzinę przed czasem, jaki wyznaczył organizator. Po zrobieniu tego maratonu Filip zagadał, że chciałby spróbować troszeczkę więcej, że chciałby m.in. zobaczyć jak to jest biegać długie dystanse w nocy - wspomina Michał Walecki, tata Filipa.

- Zaczęliśmy się szykować do majowego ultramratonu jesienią, a wiosną rozpoczęliśmy bardziej intensywne treningi, biegając głównie po Beskidach. W końcowej fazie przygotowań trenowaliśmy przynajmniej dwa razy w tygodniu, przebiegając w górach odcinki 25-27 kilometrów. No i zrobiliśmy ultramaraton! Wprawdzie nie udało się zmieścić w limicie czasu, bo przekroczyliśmy go o 1,5 godziny. Wszystko dlatego, że się zgubiliśmy we mgle. Mgła była taka, że jak Filip wyciągnął rękę, to nie widział swoich palców. Ale on w takich sytuacjach potrafi zachować zimną krew. Nie było mowy o panice. Zawsze tak się zachowuje w kryzysowych sytuacjach. Gdy odnaleźliśmy drogę, zdecydował, że będzie kontynuował bieg. Poinformowaliśmy organizatora, że nie zmieścimy się w czasie, ale powiedział, że ze względu na niepełnosprawność Filipa dla niego nie ma limitu i jeśli chcemy trasę skończyć, bieg zostanie uznany. Mogliśmy też wybrać drugą opcję - ściągnięcie nas z trasy, ale Filip się nie zgodził. Chciał spróbować dojść do końca. Później już nie spieszyliśmy się i w spokojnym tempie dotarliśmy do mety. Skończyliśmy przed godziną 1 w nocy - mówi ojciec Filipa.

Loading...


Ważnym wzorem dla Filipa jest jego tata, który już od lat biega długie dystanse. Brał udział w biegach trwających kilkanaście, a nawet 20 godzin. Przykład ojca był dla chłopaka impulsem, by spróbować, czy też da radę. Filip ma ponadto kontakt ze środowiskiem biegaczy, z którymi spotyka się na starcie maratonów - wzorcami dla niego są m.in. znani mieszkańcom powiatu Leszek Pławecki i Michał Piech oraz Łukasz Wojciech, którzy również brali udział w imprezie 100 miles of Beskid Wyspowy. Wszyscy oni bardzo kibicują Filipowi, co, jak przyznaje tata Filipa, ma dla niego ogromne znaczenie - wtedy czuje się częścią sportowego środowiska.

- Filip stratuje w biegach masowych razem z ludźmi zdrowymi. Teraz został pierwszym ultramaratończykiem z zespołem w Polsce i Europie. Na świecie są podobne przypadki - w Stanach mieszka Chris Nikic, który w ubiegłym roku ukończył triathlonowe zawody Ironman jako pierwsza osoba z zespołem Downa na świecie, mieszcząc się w limicie czasowym. Jednak uważam, że to nie to samo, co 70 kilometrów biegu w górach. To inny rodzaj wysiłku. Ponadto Chrisa przygotowywał sztab szkoleniowców. Filip natomiast przygotowuje się zupełnie amatorsko. Jest oczywiście pod opieką fizjoterapeuty. Gdybyśmy byli w USA, wszyscy wołaliby, że swojego wyczynu dokonał jako pierwszy na świecie. U nas podchodzi się do tego bardziej zachowawczo i mówi się, że Filip jest pierwszym ultramaratończykiem z trisomią w Polsce. W Portugalii jest chłopak z trisomią, który biega półmaratony, ale w maratonie jeszcze nie wystartował - wskazuje pan Michał.

Po ultramaratonie w Beskidzie Wyspowym Filip bardzo szybko wrócił do treningów. Zregenerował się błyskawicznie i po jednym dniu przerwy oraz po wizycie u fizjoterapeuty, który stwierdził, że jego mięśnie i stawy są w dobrej kondycji, zaczął spokojne treningi. Oprócz tego Filip regularnie jeździ konno i pływa pod okiem trenera w klubie sportowym w Tychach.

Jakie Filip ma plany biegowe na ten rok? Tata biegacza tłumaczy, że na razie będzie przerwa w długich dystansach. Teraz skupi się na 5-10 kilometrowych trasach. We wrześniu chce wziąć udział w sztafecie triathlonowej. Na te zawody został zaproszony, bo organizatorzy chcą propagować sport osób niepełnosprawnych intelektualnie.

Gratulujemy Filipowi i jego tacie!

ar / pless.pl

REKLAMA - BANER POD ARTYKUŁEM

REKLAMA - LINK ROTACYJNY

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.